Zdrada – małżeństwo – partnerstwo

Czy warto przyznawać się partnerowi do niewierności?

Opinie na ten temat zawsze będą podzielone. Gdy zdrada zdaje się być nieznaczącym epizodem, błędem chwili lub minęło od niej już wiele lat – wiele osób decyduje się na zawsze zataić ten fakt. Niekiedy może być to słuszne rozwiązanie. Całkowita szczerość w takiej sytuacji zwykle nie jest bowiem motywowana uczciwością wobec zdradzonego partnera, ale potrzebą uwolnienia się od poczucia winy i podzielenia odpowiedzialności za zdradę na dwoje. Warto jednak zastanowić się nad sytuacją, w której małżonek może dowiedzieć się, że był oszukiwany – przypadkowo lub poinformowany przez „życzliwych”.

Z badań wynika, że większość Polaków oczekuje, żeby niewierny partner sam przyznał się do romansu. Szczególnie kobiety deklarują, że domagałyby się od partnera pełnej informacji i wyjaśnień. Kiedy jednak rzeczywiście słyszą „zdradziłem cię”- zazwyczaj żałują poznania prawdy. Jest to sytuacja wyjątkowo trudna psychicznie, ponieważ nie chcą utracić ukochanego, boją się samotności – ale jednocześnie nie wyobrażają sobie dalszego życia z wiarołomcą. Gotowość wybaczenia i walki o związek deklarują przede wszystkim osoby o długim stażu małżeńskim, wspólnie wychowujące dzieci.

Część par, w których pojawił się problem niewierności decyduje się na terapię małżeńską. Warunkiem powodzenia takiej psychoterapii są jednak dobrowolność – nie można zaszantażować zdradzającego, że udział w terapii jest jego obowiązkiem zadośćuczynienia za krzywdy – oraz szczera motywacja do pracy nad związkiem obydwu stron. Kolejne wspólne doświadczenia pozwalają odbudowywać obraz partnera jako osoby godnej zaufania. Indywidualna pomoc psychologiczna może także okazać się nieoceniona dla osoby, która właśnie dowiedziała się, że została oszukana przez partnera. Własna terapia jest okazją do wyrażenia swoich emocji, żalu i rozczarowania – świadomego przeżycia traumy zdrady. Pozwala także uzbroić się w nowe siły do odbudowywania związku lub rozpoczęcia nowego rozdziału życia po rozstaniu.

Aby uchronić swój związek przed zdradą, warto troszczyć się o niego – zarówno na etapie romantycznych początków, jak i po latach życia we dwoje. Cennymi umiejętnościami są uczciwa komunikacja, otwartość na poglądy i potrzeby partnera, wspólne pasje i cele. Prawdopodobieństwo zdrady zmniejsza jasność warunków, że kontakty małżeńskie nie są tolerowane i zdrada byłaby równoznaczna rozstaniu. W chwilach pokusy świadomość niezłomności zasad partnera może powstrzymać przed fałszywym krokiem. Błędem jest jednak zarówno przesadna tolerancja, jak i zbyt sztywne granice i całkowity brak wolności.

Zwolennicy liberalnego podejścia do wierności w związku traktują romanse jako afrodyzjak i znajdują liczne ich korzyści. Zdrada może dowartościować, zaspokoić niespełnione potrzeby, urozmaicić życie. Pozwala odświeżyć relację ze stałym partnerem, na nowo spojrzeć na jego atrakcyjność oraz, dzięki nowym doświadczeniom, ubogacić małżeńskie życie seksualne. Warto jednak pamiętać, że zdrada zawsze krzywdzi drugą osobę, jest wyrazem braku lojalności i nieuczciwością. Każda przygodna fascynacja może okazać się nieodwracalnym błędem.

Czytaj więcej na:
http://zdrowie.trojmiasto.pl/Porada-seksuologa-Zdrada-czy-warto-ratowac-zwiazek-n53773.html#tri

Egoizm w zdrowym wymiarze

Marzysz o codziennej półgodzinnej kąpieli w pianie, w ciszy, bez dzieci dobijających się do drzwi? A może masz dość szykowania niedzielnego obiadu dla całej rodziny? Jesteś zmęczona regularnymi wizytami teściowej, ale nie mówisz ani słowa, żeby nie przestała cię lubić?

Ciągle zostajesz po godzinach w pracy, bo nie umiesz odmówić szefowi dodatkowych, zleceń, za które tak naprawdę – nikt ci nie płaci?

Jeżeli na chociaż jedno z tych pytań odpowiedziałaś tak – czas zadbać o swój własny zdrowy egoizm. Jak to zrobić? Oto 8 wskazówek.

1. Bądź szczera

To takie proste i trudne jednocześnie, prawda? Konwenanse, przyzwyczajenia, wygoda i strach przed reakcjami innych czy poczuciem odrzucenia – to wszystko sprawia, że często nie mówimy całej prawdy, albo nie mówimy prawdy w ogóle. Jak piszą Rachael i Richard Heller w książce „Zdrowy egoizm” (Czarna Owca, Warszawa 2010): „Bądź szczery. Komu tak naprawdę pomagasz stwarzając pozory uprzejmości, zamiast być szczerym?”.

2. Nie zezwalaj na takie zachowanie u członka z rodziny, jakiego nie tolerowałabyś u osoby obcej

Nie bądź obojętna na bezczelne zachowania, pozbawione szacunku do twojej osoby. Nie chodzi tutaj jedynie o niedopuszczalne epitety, nadmierną krytykę czy krzyki – to także wykorzystywanie twojego czasu, nie szanowanie go (np. nagłe odwiedziny, czy wizyta przeciągająca się do godzin nocnych wbrew wcześniejszym ustaleniom).

3. Dobieraj przyjaciół

Wszystkie te relacje, które zajmują ci tylko czas, wywołują poczucie winy, albo inne negatywne emocje – nie jest ci to potrzebne, prawda? Nie wypada zerwać kontaktu? Dlaczego nie? Zastanów się, które przyjaźnie i znajomości naprawdę sprawiają ci radość, a które jedynie… zajmują czas. Twój czas jest cenny. Ty jesteś cenna. Nie marnuj nawet kwadransa na kontakt z kimś, kogo nie lubisz.

4. Nie działaj pod presją

Nie ważne czy to presja męża, partnera czy rodziców – jeżeli działasz pod naciskiem pozostaje w tobie żal, poczucie poniżenia i lekceważenia. Przecież nie chcesz się tak czuć! W sytuacjach konfliktowych mów tylko o swoich uczuciach – nie oskarżaj, nie wypominaj, nie ubliżaj. Mów o swoich emocjach.

5. Nie wyprzedzaj sytuacji

Nie proponuj na zapas pomocy, zanim ktoś o nią wyraźnie nie poprosi. Także wtedy zastanów się, czy nie leży to w sprzeczności z twoimi potrzebami. Jeżeli cały tydzień biegałaś przytłoczona pracą i codziennymi obowiązkami i marzysz o tym, żeby sobotnie popołudnie spędzić w fotelu, czytając książkę – nie proponuj koleżance wypadu na zakupy, tylko dlatego, że dzwoni do ciebie narzekając na samotność i nudę. Przede wszystkim bądź odpowiedzialna za realizację swoich własnych potrzeb!

6. Odzyskaj poczucie własnej wartości

Zapoznaj się z zasadami asertywności. Uwierz w to, że jesteś wartościowym człowiekiem, wspaniałą kobietą, niezależnie od tego co mówią, albo myślą o tobie inni. Odmawiaj, jeżeli nie masz ochoty czegoś robić, a rób to, co uważasz za najlepsze dla twojego zdrowia i samopoczucia. I pamiętaj – z niczego nie musisz się tłumaczyć!

7. Ustal jasne granice

Zwłaszcza granice tego co będziesz akceptować, a czego nie będziesz akceptować. Zasada ta jest niezwykle uniwersalna, zarówno w pracy, jak i w domu. A zwłaszcza – w relacjach z dziećmi!

8. Zacznij od obcych

Jeżeli masz problemy z wytyczaniem granic, byciem szczerą, mówieniem wprost – zacznij od kogoś obcego. Skoro nie znasz tych ludzi, nie zależy ci na ich opinii, a nawet – prawdopodobnie nigdy więcej ich nie spotkasz, dlaczego nie miałabyś być całkiem szczera? Nie ustępuj natychmiast miejsca w autobusie, nie toleruj poszturchiwania w kolejce do kasy, czy przepychania się przed wejściem do tramwaju.
I na koniec rada uniwersalna Hellera: „Postępuj tak, żebyś czuł się dobrze z tym, kim jesteś i co robisz.” Powodzenia!

 

 

 

Beata Mąkolska

Miłość

„Bardziej od pieniędzy potrzebujesz miłości. Miłość to siła nabywcza szczęścia” – Phil Bosmans

Miłość jest nam tak samo potrzebna do życia, jak pokarm i tlen. Jednak każdy z nas doświadcza, że nawet najbliższe nam osoby czasami nie potrafią nas zrozumieć i kochać. Innym znowu razem my sami zadajemy ból tym, których szczerze chcemy kochać. W takich chwilach pojawia się zwątpienie, czy miłość istnieje i czy na niej można zbudować ludzkie życie. Ze względu na te pytania i wątpliwości miłość kojarzy mi się nieraz z UFO. W obu bowiem wypadkach mamy do czynienia z tajemnicą, która nas fascynuje i niepokoi.

„Miłość to jest to, co pozostaje, gdy już zabrane jest wszystko. Nawet nadzieja.”Anna Kamieńska

Zakochanie: lekcja miłości

Zakochanie polega na związaniu się silnym uczuciem z kimś spoza grona rodzinnego. Wynika ono nie tylko z potrzeb emocjonalnych, ale także z fascynacji osobą drugiej płci, z pragnienia, by ją poznać i zrozumieć, z budzących się potrzeb seksualnych, a także z marzeń o założeniu własnej rodziny. Zakochanie — podobnie jak więź dziecka z rodzicami – to potrzebna i ważna faza dorastania do miłości. Trzeba jednak czuwać, by przeżyć zakochanie w sposób mądry, by nie wyrządzić wtedy krzywdy ani samemu sobie, ani osobie, w której się zakochamy.Początkom zakochania towarzyszą niezwykle radosne przeżycia i wzruszenia. Oto on i ona czują się coraz lepiej w obecności tej drugiej osoby. Chcą o niej coraz więcej wiedzieć, a jeszcze bardziej pragną z nią coraz dłużej przebywać. Gdy zakochanie osiąga szczyt zauroczenia emocjonalnego, wtedy osoba zakochana czuje się szczęśliwa i wręcz „porażona” zależnością emocjonalną od drugiej osoby. Potrafi już tylko o niej myśleć, tylko za nią tęsknić, a największym marzeniem jest pozostać z tą osobą na zawsze. Ta intensywna więź emocjonalna owocuje wielkim entuzjazmem, wielką energią psychiczną.

Z czasem jednak zakochanie odsłania inne, bolesne oblicze, które rzadziej ukazywane jest na ekranach kin czy w czasopismach dla młodzieży. Stopniowo zakochany odkrywa ze zdumieniem, że zakochanie nie oznacza jedynie wzruszeń i godzin szczęścia. Zakochani przeżywają pierwsze nieporozumienia i rozczarowania. Pojawiają się wzajemne pretensje i emocjonalne zranienia. Zakochany ma coraz większą świadomość, że ta druga osoba wcale nie jest ideałem i samą doskonałością. Następują pierwsze sprzeczki, łzy i groźba rozstania. Pojawia się bolesna huśtawka nastrojów. Największym źródłem cierpienia jest zazdrość o osobę, w której ktoś się zakochał oraz lęk, że ta osoba może nie odwzajemnić miłości i odejść. Czasem cierpienie to jest aż tak bolesne, że prowadzi zakochanego do załamania psychicznego i do stanów samobójczych. W ten sposób odsłania się analogia między zakochaniem a zależnością emocjonalną dziecka od rodziców. Ono także chce mieć rodziców tylko dla siebie i staje się zazdrosne o każde ich słowo czy gest skierowany do kogoś innego. Ponadto zakochany bardzo się boi, że osoba, w której się zakochał, odpowie obojętnością, że przestanie kochać, że odejdzie czy porzuci. Tego typu lęki są podobnie silne, jak lęk dziecka, które spodziewa się, że zostanie porzucone przez własnych rodziców.

Zakochanie przeradza się w miłość, gdy:

Wnętrze staje się ważniejsze niż cielesność partnera

Banał? Nieprawda. Tak naprawdę wiele osób bardzo często myli pożądanie z miłością. W ten sposób mnóstwo par buduje związki, które opierają się na zauroczeniu wyglądem wybranka, na wielkiej namiętności, wzajemnej fascynacji i na cudownym seksie. Bo wtedy za zakochanie odpowiedzialne są po prostu feromony. A – jak mówi psycholog i socjolog dr Anna Chotecka – trudno zbudować trwały związek, gdy karty rozdają… hormony. – Kiedy niedostatki urody partnera przestają mieć znaczenie, gdy chcemy go chronić, dbać o niego i czujemy z nim wielkie pokrewieństwo, mimo że wygląd i seks nie jest już taki, jak na początku, to znaczy, że mamy do czynienia z prawdziwą miłością – mówi specjalistka. Dlatego pamiętaj: człowiek zakochany pragnie ciała, a kochający – duszy. Gdy wygląd ukochanego przestaje mieć znaczenie, możesz być pewna, że kochasz.

Akceptujecie swoje wady

Na początku znajomości każdy się stara. Chce zdobyć uznanie i podziw wybranka, więc robi wszystko, co drugiej stronie może przypaść do gustu. Jednak z czasem euforia mija, przyzwyczajamy się do siebie, zachowujemy się naturalnie, a przy okazji odsłaniamy swoje wady. I gdy potrafimy zaakceptować niedoskonałości partnera, to znak, że łączy nas z nim prawdziwa miłość. Poza tym pogodzenie się z wadami drugiej połowy wiąże się z cierpliwością i czułością, o której mówi ks. Marek Dziewiecki. – Człowiek zakochany jest zwykle kimś wyjątkowo niecierpliwym. Czułość związana z miłością jest niezależna od wieku. Jest to czułość skupiona na osobie, a nie na jej cielesności. Przykładem takiej właśnie czułości jest kochający mąż, który przy łóżku schorowanej żony okazuje jej taką serdeczność, której mogą mu pozazdrościć wszyscy zakochani.

Szczęście

Definicja szczęścia – to tak banalnie proste, że nie mogę się nadziwić różnym wygibasom intelektualnym (włączając w to całkiem zdolnych filozofów) próbującym tak nieporadnie opisać czym jest szczęście (jako szczęśliwość).

Dlaczego (prawie) każdy chciałby być szczęśliwy – a mało kto jest?

Większość ludzi błądzi – uważając, że najważniejsze w życiu jest to, do czego dążą wszyscy inni. Czyli ogólnie – sukces.
Ludzie realizują te cele, które wydaje się atrakcyjne – bo inni będą wtedy zazdrościć lub podziwiać.
Nie!

Wystarczy się przyjrzeć ludziom którzy osiągnęli tzw. sukces – zazdrość i podziw zwykłych ludzi! Są szczęśliwi bardziej niż inni?
I co? I gówno (jak mawiają prości ludzie)- i tak depresje, samobójstwa i dragi.

Bo szczęście to co innego.

Szczęście to radosne uczucie, że się jest na dobrej drodze do tego, czego się pragnie naprawdę.